postawiłem stół bilardowy. Stały tam jeszcze dwa regały podobne do tych z pierwszego pokoju.
Na obydwu meblach znajdowały się książki, wiele książek. Moją niefizyczną ręką spróbowałem sięgnąć po jedną z nich, następnie po drugą, i kolejną, ale w żadnym przypadku nie mogłem wyciągnąć żadnej z ów ksiąg - nie byłem godny- pomyślałem.
Na ścianie, obok regału, znajdowało się wielkie wyjście do ogrodu.
Spojrzałem przezeń, otworzyłem drzwi, i dałem się ponieść tej harmonii panującej w moim nowym domostwie. Cały gaj wyglądał tak samo jak poprzedni- odrobina mojej twórczej mocy plus siła wyższa równa się eden. Po powrocie do domu wszedłem do pokoju z bujną dżunglą. Kaktusy, palmy, oliwki, był to mały las, poszycie było wysypane ściółką, a na górze można było dojrzeć ogromne korony drzew. Wszystkim roślinką towarzyszył osamotniony kolos, stojący na środku. Był to wielki baobab- sam nie wiem jak się tam zmieścił. Zachwycony tym pięknem, postanowiłem chwilkę odpocząć. "Przysiadłem" pod którymś z drzew. Barwy lasu przenikały się z barwami przekwitniętych kwiatów, to samo było z zapachem. Uleciałem dalej.
Okazało się że wróciłem do mojej godziny dwunastej. Od początku miałem chrapkę na te schody. Tym razem postanowiłem nań wejść...CDN
1. Rozluźnienie przebiegało bardzo szybko i bez problemów.
Czasami moje nerwy w różnych częściach ciała poruszały mięśniami, być może były to pewnego rodzaju drgawki, opisywane podczas odłączenia się duszy od ciała.
2. Wyobraziłem sobie piękny dom zbudowany z czerwonej cegły, taki w stylu angielskim.
Idąc drogą do posiadłości, ujrzałem stylowe drzwi do posesji. Otworzyłem wrota, wpłynąłem do środka i przed duchowymi oczami ujrzałem na wprost wielkie białe, marmurowe schody, na które wiedziałem że wejdę, ale jeszcze nie teraz…
Jak w każdym domu, tak i w tym było wiele pokoi, do których klucze będę zdobywał wraz z narastającym doświadczeniem.
Wracając do budowy domu. Z obydwu stron znajdowały się pokoje.
Postanowiłem poruszać się z naturalnym biegiem, tzn. jak wskazówka na tarczy zegara od 12 do 12.
Odbiłem w lewa stronę. Znalazłem się w pierwszym pokoju. Wystrój wnętrza był elegancki i szykowny, znajdował się tam wielki stół, udekorowany białym obrusem. W rogu po prawej stronie, najbliżej wyjścia, stał wielki fortepian. W koncie, na linii prostej od instrumentu, ustawiony był ogromny regał, którego szyby były zdobione różnej maści ornamentami.
Na przeciwko od wejścia, można było dostrzec ogromne okno tarasowe z wyjściem na zewnątrz. Udałem się w stronę wyjścia.
Krajobraz w ogrodzie był jak z bajki.

Wielka pusta łąka, na której na każde moje skinienie palca mógł powstać nowy obiekt zdobiący ten Eden. Postanowiłem jednak zostawić wszystko w swojej naturalnej i spontanicznej postaci. Na końcu bezkresnej zieleni znajdowała się przepaść, coś w rodzaju stromego klifu, z którego nawet odważny Ikar nie odważył by się skoczyć. W końcu wyobraziłem sobie drzewo. Usytuowałem je na środku ogrodu. Ulepiłem je na kształt wierzby.
Po linach płaczącej księżniczki, wspiąłem się na jej szczyt, aby w końcu zlecieć w dół, jak pisklę które miało odbyć swój debiutancki lot. Wznosząc się, przed oczami migotały mi setki barw, których nie mogę zobaczyć na co dzień.
Wylądowałem, wszedłem do domu. Udałem się w stronę następnego pokoju. Widziałem znaki które nakazywały mi go ukształtować na swój własny sposób. Uczyniłem z niego euro-kuchnie, ściany maznąłem barwą czerwieni połączonej z kolorem indygo. Na środku ustawiłem, ekstrawagancką czerwoną sofę. Usiadłem na Niej. Przed oczami ukazał mi się wielki ekran telewizora. Zadaniem jego było zaprzestanie dekoncentracji moich myśli. Trans w transie! Na ekranie ujrzałem liczby, które ulatywały od 100 wstecz. Skorzystałem z tej techniki. Po skupieniu swoich myśli pognałem do kolejnego pokoju w którym…
CDN
1. Położyłem się. Zacząłem rozluźniać mięśnie karku, następnie barki, ręce i dłonie, na końcu brzuch i nogi. Nie słyszałem żadnych dźwięków, tylko czułem bicie mojego serca. Przeżyłem w pełni pratjahare*.
2. Wyobraziłem sobie że jestem sokołem, krążyłem nad ziemią, mijałem pola, lasy, rzeki i góry.
Wizualizacja była tak silna. Myślałem że jestem tym królewskim ptakiem, sprawującym piecze nad niebem.

3.--------
4. Zasnąłem podczas medytacji. Ten sen kontrolowałem w pełni.
Znalazłem się na bazarze nie opodal mojego domu. Każdy róg znajdował się w innym miejscu niż w rzeczywistości.
Było lato, czułem zapach powietrza. Przechodząc na przejściu dla pieszych uświadomiłem sobie że śnie. Wiedząc że ja tu mam moc sprawczą, postanowiłem wzbić się kilka centymetrów nad ziemię. Pierwsza próba była nie udana. Za drugim razem uniosłem się niczym beduin na latającym dywanie.
Pognałem przed siebie czując wiatr we włosach. Zwiedziałem tą niematerialną rzeczywistość w której wszystko było na opak.
* - Pratjahara, to zupełne rozluźnienie wszystkich narządów i wycofanie się z wrażeń zmysłowych.
1. Zacząłem rozluźniać swoje nogi... Następnie dłonie,
każdy palec po kolei, reszta mięśni odpłynęła z czasem....
2.Wydawało mi się że jestem w środku wielkiej kuli.
Tą kulą była moja głowa, czułem jak powoli opadam na dół wielkiej szklanej bańki.
Widziałem że ściany tego obszaru są ciemne, a ja jako mały jasny punkcik rozświetlam
sobie drogę w nieznane. Następnie moja świadomość uleciała i zacząłem śnić.
![]()
3. ----------------
4. Byłem w dużej bibliotece, na około mnie wielkie regały a na nich stos książek,
rozglądając się przed siebie, za siebie i w boki skojarzyłem że jest w niej mnóstwo ludzi.
Potem w miarę zagłębiana się w sen, nie pamiętałem nic z jego dalszej części.
Wyobraź sobie że lecisz, jesteś ptakiem, wznosisz się wysoko nad ziemią...Dopiero teraz wiesz że żyjesz.
Nigdy nie byłeś taki wolny, nigdy Twoje marzenia nie sięgały aż tak daleko.

Każdy z nas chciałby popłynąć w bezkresne czeluści własnych myśli, każdy chciałby tworzyć obrazy o jakich tylko marzy...
Być może nigdy nie zetknęliście się z pojęciem "świadomy sen" lub "eksterioryzacja", spróbuję wam te pojęcia nieco przybliżyć...
Świadomy sen, LD, jasny sen- jest to przeżycie w którym doświadczamy pełnej bądź częściowej kontroli danego snu w którym się znajdujemy.
OOBE ( out of body experience), eksterioryzacja -jest to wrażenie czasowego opuszczenia naszej duszy, niezależnie od ciała. W OOBE ma się wrażenie poruszania się, dokonywania obserwacji i komunikowania z innymi istotami inteligentnymi podczas gdy nasza dusza jest w świecie astralnym , nasze ciało materialne jest w stanie snu bądź głębokiego rozluźnienia
spowodowanego , pracą naszych fal mózgowych w częstotliwościach Alfa i Theta .
Jak już napisałem na wstępie, czy nie było by cudownie kontrolować własne sny, oderwać się od szarej rzeczywistości otaczającej nas na co dzień? Mogę wam zapewnić że wszystko jest możliwe.
Stworzyłem ten blog aby podzielić się z wami moimi przeżyciami, nie tylko sennymi ale takż doznaniami podczas medytacji i dlatego aby was wszystkich zmotywować do podjęcia pewnych kroków które są niezbędne w rozwijaniu własnego JA i naszej duszy.
Do tego wszystkiego jest potrzebne wyciszenie, medytacja i pewne ćwiczenia, ale tu już was odsyłam do mojego drugiego domu gdzie znaleźliście link do tego bloga :) Będę się starał aby to wszytko co napiszę było dla was zrozumiałe i dość przejrzyste.
Wszystko będę opisywał wg. 4 zasad które sam sobie obrałem :
1. Opis rozluźnienia.
2. Po rozluźnieniu, opis wizualizacji, jej automatyczny bądź nie przebieg.
3. Opis wyjścia z ciała, jeżeli takie nastąpi.
4. W przypadku wytracaenia świadomości w astralu lub opis snu.
Polecam aby każdy z was ustalił sobie podobny plan działania.
Zachęcam do lektury!
Pojęcia
źródło: http://www.oobe.pl/